//English version below//
Skończmy o ciuchach (przynajmniej na razie) i przejdźmy do konkretów.
Dziś chciałabym Wam przedstawić swój ranking muzeów w Paryżu. W ciągu czterech dni byłam w ośmiu. Chyba trochę przesadziłam, bo w Nicei na samą myśl, że miałabym odwiedzić muzeum Chagalla (którego bardzo lubię, o czym pisałam tutaj) poczułam nerwowe drgawki.
Ranking ustawiłam od miejsc najlepszych do najgorszych.
1. Muzeum d’Orsay
Jest absolutnie na czele mojej listy. Byłam w nim już drugi raz i nadal jestem zachwycona.  Usytuowane w przepięknym budynku dawnego dworca kolejowego, jest chyba najbardziej znane z dużych zbiorów twórczości impresjonistów i postimpresjonistów. Na mnie największe wrażenie robi jednak główny hol, w którym wyeksponowane są rzeźby, a wśród nich na ławkach, na podestach siedzą zwiedzający i przeglądają przewodniki, mapy, robią sobie zdjęcia – no bliżej sztuki być się nie da.
upiorne spojrzenie aniołka z piekła rodem
Jeśli ktokolwiek ma wątpliwości, które dzieła stanowią największe atrakcje muzeum – wystarczy szukać największego tłumu. O mało nie zostałam stratowana przy autoportrecie van Gogha przez Azjatów robiących sobie z podobizną denata selfie.
Dla mnie najważniejszymi dziełami znajdującymi się w zbiorach d’Orsay są „Zaklinaczka Węży” i „Wojna” Henri Rousseau. Niestety, kiedy przeszłam całe (!) muzeum i ich nie odnalazłam, jakaś miła Pani z Obsługi poinformowała mnie zimnym i nieczułym tonem, że obrazy zostały wypożyczone do Wenecji. No brak słów! Byłam zdruzgotana, a na moim policzku pojawiły się łzy prawdziwego żalu.
Muzeum d’Orsay jest mniej tłumnie odwiedzane niż Luwr, a przynajmniej odniosłam takie wrażenie. Poza tym jest bardzo przejrzyście oznaczone i łatwo odnaleźć dzieła, których się szuka (chyba że akurat wywiozą je za granicę). Zwiedzanie go to czysta przyjemność.
2. Muzeum Picassa
Jestem fanką twórczości Picassa, więc kiedy dowiedziałam się, że wreszcie (po paru latach remontu) jego muzeum zostało otwarte dla zwiedzających, podskakując z radości udałam się do Hôtel Salé. Budynek jest przepiękny. Jestem przekonana, że będzie planem wielu „modowych” sesji zdjęciowych – klatka schodowa wręcz prosi o to, żeby pozowała na niej modelka w balowej, czerwonej sukni od Oscara de la Renty, no ewentualnie od Diora.
nie ma modelki. jestem JA!
Muzeum nie jest zatłoczone, można spokojnie obejrzeć wszystkie zgromadzone w nim dzieła, bez konieczności ustawiania się w kolejkę, przepychania i obawy o  własne życie i zdrowie (patrz van Gogh…lub LUWR – o czym poniżej).
siedząca i myśląca Olga :)
W muzeum wyeksponowano pamiątki i prywatną korespondencję Picassa. Jeden z listów mnie wzruszył szczególnie, został bowiem napisany przez naszego rodaka, przeczytajcie same:
3. Grand Palais – wystawa poświęcona Jean Paul Gaultier
Nie widziałam do tej pory zbyt wielu wystaw poświęconych modzie (!!!). W Brukseli o Yves Saint Laurent oraz w Antwerpii o Madame Grès (do Opery Narodowej w Warszawie na kostiumy nie dotarłam – aż wstyd się przyznać). Obie te wystawy były fajne, ale nie zrobiły na mnie piorunującego wrażenia.
Tymczasem ta o Jean Paul Gaultier była fantastyczna!
 Organizatorzy się postarali i zebrali bardzo dużo dzieł projektanta. Przy co bardziej efektownych kreacjach (czytaj dużo piór, kryształków i pereł) podawano także informacje, ile godzin zajęło ich szycie (setki godzin. O Panie!). Sylwetki można obejrzeć z bardzo bliska – kunszt zdobień, haftów, wykończenia robią duże wrażenie i uważam, że mogą być docenione także przez laików z dziedziny mody (A. obejrzał wystawę z dużym zainteresowaniem i co jakiś czas wołał „Choć, zobacz, to jest fajne! Ten koleś jest nieźle pokręcony, takie pomysły!” – czyli tak, możecie spokojnie zaciągnąć na wystawę swojego partnera. W razie czego zatrzyma się na części dotyczącej gorsetów i kolekcji sado-maso i będziecie go miały z głowy.)
Nie będę Wam zdradzać trików, jakimi posłużyli się organizatorzy wystawy, bo zepsuję Wam całą zabawę. Gwarantuję jednak, że już na samym wstępie zaliczycie „mind-fuck”.
4. Centrum Pompidou
Powinna byłam ominąć to muzeum. Szerokim łukiem. Mało tego, że jest szkaradnym budynkiem (serio, chyba najbrzydszym, jaki w życiu widziałam), to jeszcze dla mnie sztuka XX wieku – od lat pięćdziesiątych mniej więcej, jest kompletnie idiotyczna i niezrozumiała. Serio, poskręcane kawałki metalu, wystające druty czy totalne bohomazy (trzy kreski, ciapka i kleks) nie przemawiają do mnie kompletnie.
Najlepiej podsumuje to wypowiedź N.: „Ja to lubię, kiedy widzę, że artysta coś umie i że się napracował. Taka Bitwa Pod Grunwaldem, Kaplica Sykstyńska. Od razu czujesz respekt. A te białe albo czarne kwadraty na białym tle? Poważnie? I ja mam się tym zachwycać?” Nic dodać, nic ująć.
Sztuka. Przez duże „S”
Muzeum to zajmuje wysoką, czwartą pozycję, bo uważam, że po jego porządnym zwiedzeniu ma się historię sztuki XX wieku nieźle przyswojoną. Centrum Pompidou to trochę taki dobrze zrobiony podręcznik.
moja mina wyraża wszystko
Z ciekawostek: pisuar Marcela Duchampa to kopia, oryginał gdzieś zaginął. Ciekawe tylko, jak bardzo wierna jest to kopia ;)
5. Musée des Arts Décoratifs

Uparłam się, żeby pójść do tego muzeum. Sztuka użytkowa – czad. Tak mi się wydawało. Może i by to był czad, ale zbiory są bardzo ubogie. Kiedy już się przedrzesz przez renesansy, gotyki i takie tam (wtedy umieli robić meble – solidne, rzeźbione – wiesz za co płacisz) i docierasz wreszcie do XX wieku spotyka Cię zawód. Parę smętnych eksponatów na krzyż, głównie skorupy.

Jedyna część muzeum zasługująca na uwagę to ta poświęcona art deco. Tutaj się postarali, odtworzyli całe pomieszczenia i eksponaty są śliczne.
Dział dotyczący zabawek to kuriozum – większość waszych kuzynów ma lepsze i ciekawsze zbiory w swoich pokojach.
no chociaż budynek ładny
pustka, żadnych zwiedzających
6. Musée de L’Orangerie
Kwintesencja nudy. Chyba że lubicie Nenufary Moneta. Wtedy możecie się na nie napatrzeć i pozachwycać. Mnie nie zachwycają. Zbiory w galerii na dole nie porwały mnie szaleńczo.
Zaletą muzeum jest to, że się je szybko zwiedza.
7. Luwr
Nie jest na ostatnim miejscu wyłącznie z uwagi na świetną aplikację mobilną działającą offline. Zamieszczono w niej zdjęcia, filmiki i krótkie opisy najważniejszych zgromadzonych dzieł. Jest to bardzo przydatne, kiedy wybierasz się do muzeum na własną rękę i rezygnujesz z przewodnika.
Pod każdym innym względem Luwr jest przereklamowany. Po pierwsze nie da się po nim poruszać przez przewodnika albo GPSu. Mapy są kompletnie nieczytelne. Wokół Wenus z Milo krążyłam z 15 minut zanim zorientowałam się gdzie jestem. Do galerii sztuki starożytnego Egiptu w ogóle nie dotarłam – przeszłam obok, skręciłam nie tam gdzie trzeba i wtem znalazłam się niemal po drugiej stronie muzeum. O mało mnie szlag jasny nie trafił.
Do tego upiorni turyści (w znakomitej większości Azjaci) z cholernymi selfie-stickami. Nie jest ważna sztuka – ważna jest samojebka, a że przy okazji wydłubiesz komuś oko, to już drobny szczegół. Zastanawiające jest, że w innych muzeach (d’Orsay, Picassa) wprowadzony jest zakaz używania tych kijków. Dlaczego nie mogą tego samego zrobić w Luwrze? Ot zagadka.
takie oto zakazy obowiązują w d’ Orsay
Pod Luwrem znajduje się także całe centrum handlowe. Kawa ze Starbucka, kiecka od Diora, torebka Prady i jesteś gotowa na zwiedzanie. Albo i nie, bo w sumie po co pchać się w ten tłum?
Jakiś koszmar.

Jeśli koniecznie chcecie zwiedzić Luwr, to zróbcie z przewodnikiem i oczywiście poza sezonem (nie wiem…w zimie?). Tylko wtedy jest nikła szansa, że odnajdziecie w tej wycieczce jakąkolwiek przyjemność.
tłuuuuumy
8. Muzeum Rodina
Nuda, nuda i jeszcze raz nuda. Bardzo chciałam tam pójść, bo rzeźby mi imponują. Odwzorowanie szczegółów, proporcji – trzeba mieć niezwykłe umiejętności i fantastyczną wyobraźnię przestrzenną, aby to zrobić. No cóż, muzeum niestety jest maleńkie, a zbiorów tyle, co kot napłakał. Zero przyjemności.
był eksponat, to go sfotografowałam
Muzeum ma jednak dwie zalety: duży ładny ogród, w którym można sobie wypocząć oraz mieszkającego w ogrodzie królika (albo zająca – nie rozróżniam). I tyle.
Mam nadzieję, że mój wpis okazał się pomocny. Zwiedzanie muzeów zajmuje dużo czasu i nie warto go marnować. Paryż jest na to zbyt piękny.
Buziaki :*
______________________________________________________ Today I’d like to present my  ranking of Parisian Museums.
During four days I visited eight of them. I guess it was too much… In Nice I couldn’t even think of going to a Museum of Chagall whom I adore as you could read here.

1. Musée d’Orsay

It’s on top of the top of my list. I’ve been there for the second time and I’m constantly delighted with it. It’s situated in a beautiful former railway station. It’s mostly famous of its huge collection of impressionists and post-impressionists. The main hall is the thing that impresses me the most. Between sculptures you can find visitors sitting on benches reviewing guides, maps, making photos. You couldn’t be closer to art.

If you have any doubts on what’s the biggest attraction of the museum you have to search for the biggest crowd. I have almost been trampled underfoot by Asians doing selfies with the van Gogh’s self-portrait.

As for me the greatest pieces are Snake Charmer and the War of Henri Rousseau. Unfortunately, after I had crossed the whole museum and had not found them, I was informed (very coolly and without any sign of sympathy) that both of them were leased to Venice. I was stoned! How could they!

The Musee d’Orsay is less crowded compared to Louvre. Besides markings that lead to specific works (unless they’re not taken away) or rooms are much better visible.

2. The Picasso Museum

I am a huge fan of Picasso, so once I learned that his museum was finally reopened (after couple of years of renovation) I run to Hôtel Salé. The building is beautiful. I’m sure it will host plenty of fashion photo shoots. The staircase is a perfect spot for the Oscar de la Renta’s of Dior’s red gowns.

The museum is not that crowded. You can calmly look at Picasso’s works. You don’t need to que, elbow your way or be afraid of your life (see van Gogh or  Louvre).

The museum exhibits also private correspondance of Picasso. I was touched particularly by one letter written by a Polish worker. The man not only incorrectly addressed the letter (which still reached the addressee) but also wrote it in Polish. He asked for a small work painted by Picasso himself. The real power of dream.

3. Grand Palais – The Jean Paul Gaultier Exhibition

I haven’t seen many exhibition about fashion. I saw Yves Saint Laurent in Brussels, Madame Grès in Antwerp. They both were interesting. But they lacked the wow-factor.

However, the Jean Paul Gaultier exhibition was fantastic!
The producers made their best to collect as many designs as possible. Besides the standard description of some of the works there was also indication on time needed to complete them. Hundreds of hours! Especially for designs which are full of feather, pearls, crystals – so for the showstoppers.

You could have a close look to silhouettes, intricate decorations, embroideries. Even laics could appreciate it. A. was calling me from time to time saying: look that’s cool. The guy is really twisted, has brilliant ideas though. So yes, you can take your partner to see it with you. In the worst scenario he will stop and watch bodices, or a collection of s&ms.

I am not going to reveal all tricks used by the exhibition producers. I guarantee that you will have a mind-fuck when you watch it.

4. Centre Pompidou

I should have skipped this museum. The building is hideous – seriously I think I haven’t seen worse in my life. In addition I really don’t understand the art since 50ties till now. Twisted pieces of metal, wires stuck to somethings, daubs don’t speak to me at all. Once N. has summarized it brilliantly: I like to see that the artist has some skills and he worked hard. Let’s take Sistine Chapel. You have a respect to it. But those black squares on white background. Come on, it doesn’t impress at all.

The museum has a high fourth place because you really have the whole XX century art in one place. Btw: the Marcel Duchamp’s urinal is a copy. The original is missing. I wonder to what extent this is a carbon copy.

5. Musée des Arts Décoratifs


I insisted on visiting this museum. The applied arts seemed to be great. At least that’s what I hoped for. But in the end the whole collection was really poor. Once you finally reach the XX century (after renaissance, gothic – they knew how to make furniture) there’s a huge disappointment. The only interesting department was art deco. All other was sooo boring. Couple of items put to illustrate specific period. And the toy department was a joke. Most of your cousins have better collection in their rooms.

6. Musée de l’Orangerie


This is the definition of boredom. Unless you like Nenuphars of Monet. If so you can look and marvel. The only good thing about the museum is that you visit it quickly.

7. Louvre Museum

It’s not at the bottom of the list just because it has a great app which works offline. It’s full of photos, videos and short descriptions. It’s really handy if you visit the museum by yourself.

Louvre is overrated in all aspects. Firstly, you can’t visit it without a GPS. Maps are not readable. I was wandering around The Venus de Milo for about 15 minutes before I finally found it. I gave in looking for art of ancient Egypt. I was close to a fury attack.

Than the tourists (mostly Asians) with their damned selfie-sticks. The art is not important; the selfie is what it matters. Louvre could learn from d’Orsay or Museum of Picasso where selfie-sticks are forbidden.

At the Louvre’s underground there’s a huge shopping center. You can have a coffee from Sturbacks, dresses from Dior, bag from Prada – and you’re ready to see the museum. Or not, why should you go to this crowd.

If you really need to see Louvre do this with a tour guide and outside of the season.

8. The Rodin Museum

Boring, boring, boring. I really wanted to be there. I’m impressed by sculptures, their proportions, details… One really need a real talent and imagination. But the museum is so small with so little works.

The museum has its pluses, though: big, pretty garden and a rabbit (or a hare I don’t see the difference) that leaves there. That’s it.

I hope you’ll find my post helpful. Visiting museums takes a lot of time so it’s not worth wasting it. Paris is to beautiful.

Bisous :*

You May Also Like

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *