Tygodnie mijają, wreszcie zrobiło się ciepło, a ja zorientowałam się, że od ostatniego wpisu z cyklu „Mydło i Powidło” minęły już blisko dwa miesiące! Dlatego szybko nadrabiam zaległości i już opowiadam, co mnie inspirowało w ostatnich tygodniach.

Spodnie z wysokim stanem

Unikałam tego fasonu jak ognia od lat. Uważałam, że będę w nich wyglądać koszmarnie. Uważałam, że powiększą mi brzuch, tyłek – ogólnie wszystko (poza ego).

Okazało się, że się myliłam. Spodnie z wysokim stanem wydłużają nogi, skracają tułów i dodają elegancji.

Fason ten niestety obnaża mankamenty sylwetki, na przykład wystający brzuszek. Dlatego, zanim wyćwiczysz brzuch i stanie się płaski jak deska, kup po prostu parę modelujących majtek. Ja to zrobiłam (to pierwsza bielizna tego typu w moim życiu), założyłam i postanowiłam się tym nie przejmować. Zwłaszcza, że ten drobny zabieg sprawił, że przestałam obsesyjnie myśleć o brzuchu i nabrałam jeszcze większej (!) pewności siebie.

Violette

YouTube pęka w szwach od kanałów poświęconych makijażom. Beauty Gurus (tak o sobie mówią…) mają tendencję do pakowania na twarz praktycznie całej zawartości kosmetyczki. Zawsze używają bazy, podkładu, korektora, kontrują twarz, stosują róże, rozświetlacze, kilka cieni do powiek, kredki do oczu, sztuczne rzęsy, a brwi odrysowują od linijki…

O ile czasem lubię pooglądać sobie filmiki Jeffree Star (bawi mnie, nic na to nie poradzę), czy Nikkie Tutorials, uważam, że prezentowane przez nich makijaże nie mają racji bytu w realnym świecie.
Czasami na ulicy widuję dziewczyny, które odtwarzają takie makijaże krok po kroku i wyglądają bardzo, bardzo źle. Zawsze mam ochotę podejść i umyć im twarz.

Dlatego prawdziwym powiewem świeżości jest Violette. Artystka, makijażystka, Francuzka mieszkająca w Nowym Jorku. Maluje się po knajpach, w taksówkach, ma słabość do metalicznych cieni i intensywnych kolorów na ustach (ach, jak ja ją rozumiem!). Jest bardzo ładna i doskonale o tym wie.

Oglądanie jej króciutkich, bo raptem trzyminutowych, filmików – to czysta przyjemność. Ja po obejrzeniu kilku postanowiłam zacząć poprawiać makijaż ust publicznie.

Kącik Kulturalny - wystawy

Cały Teatr na Naszej Głowie

Kilka miesięcy temu polecałam Ci książkę „Opera Haute Couture”, wydawnictwo towarzyszące wystawie o tym samym tytule. Wówczas mogłaś poznać kulisy pracy projektantów mody nad kostiumami operowymi i baletowymi.
Tym razem w Galerii Opera możesz zobaczyć wystawę poświęconą nakryciom głowy.
Nie jest ona bardzo duża, ale za to jest śliczna. Ja byłam zachwycona i nie mogłam oderwać oczu od modystycznych cacek.
Pamiętaj, żeby wejść za każdą kotarę!

Wystawę możesz obejrzeć w Galerii Opera Teatru Wielkiego w Warszawie w okresie od 16.05.2017 r. do 30.06.2017 r.

Frida

Od 28 września 2017 r. do 21 stycznia 2018 r. w Centrum Kultury Zamek w Poznaniu będziesz mogła obejrzeć wystawę „Frida Kahlo i Diego Rivera. Polski kontekst”.
Kiedy wiele lat temu obejrzałam film „Frida” byłam oczarowana jej pracami. Kolory, uproszczenia, symbolika, którą stosowała. Zafascynowała mnie jej postać, barwna osobowość. Dlatego gdy usłyszałam, że w Poznaniu będzie można obejrzeć wystawę poświęconą jej twórczości, postanowiłam zaplanować wyjazd do Poznania. Przy okazji wpadnę do palmiarni i na Roosvelta ;)

Paris Mon Amour

Zatęskniłam za Paryżem. Za wąskimi uliczkami, winem sączonym nad Sekwaną, klimatycznymi kawiarenkami. Puściłam sobie jazz, przygotowałam kawę i sięgnęłam po album „Paris mon amour” Jean-Claude Gautrand pełen czarno-białych fotografii mojego ukochanego miasta.
Zdjęcia w dużej mierze pochodzą z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, są szalenie klimatyczne, a oglądając je można choć na parę chwil przenieść się do Miasta Świateł.

Garden Party

Maj to miesiąc pierwszych imprez w ogrodzie. Na naszym brukselskim spacerniaku słychać z pobliskich ogrodów i tarasów szczęk talerzy, dźwięk odkorkowywanych butelek wina, przyciszone rozmowy i wybuchy śmiechu.
Spotkaniom na świeżym powietrzu często towarzyszy muzyka. Muzyka nie powinna przeszkadzać, a umilać czas, stanowić tło dla rozmów.
Dlatego przygotowałam playlistę idealną na kolację w ogrodzie. Zgodnie ze schematem: najpierw brzdąkanie, czyli trochę jazzu i bossa novy, żeby na spokojnie zjeść posiłek (ale ostrzegam, przy Copacabana, goście mogą chcieć utworzyć „pociąg”). Potem zaczynają się bardziej zdecydowane rytmy, trochę hitów, przy których będzie można się pobujać i pośpiewać. Wreszcie ostatnia piosenka zwiastuje tańce do białego rana. Sprawdź sama!
Aha, ŻADNA impreza w ogrodzie nie może się odbyć bez „Seven days in summer june” Jamiroquai!

(przypominam, że kliknięcie w playlistę przeniesie Cię do Spotify)

Bisous :*

You May Also Like

10 comments

Reply

Całkiem niedawno i całkiem przez przypadek natrafiłam na you tube na tę panią; obejrzałam od razu kilka filmów; bardzo polubiłam;
miłego popołudnia!

Reply

Jest cudowna, też trzasnęłam większość filmików. Aż szkoda, że jest ich na razie tak mało!
Buziaki :*

Reply

Album Paris Mon Amour należy do moich ukochanych! Tzw. chwila oddechu z tą publikacją w rękach potrafi trwać w moim wydaniu godzinami ;)! Które fotografie urzekły Cię najbardziej?

Reply

„Soir de Noel” – Mężczyzna w ośnieżonym kapeluszu oraz tancerki „Concert Mayol” i „La trepidante Wanda” :)
A Tobie?

Reply

filmiki makijażowe na youtube lubię oglądać w celach relaksacyjnych :) Szczególnie polskie blogerki makijażowe potrafią się dzielić się takimi przemyśleniami i poradami (jak nakładanie „olejka” na twarz), że trudno się nie uśmiechnąć.
Poza tym mój najbardziej wypasiony make up na specjalne okazje zajmuje mi połowę czasu, które beauty gurus (swoja drogą świetne określenie) poświęcają na zwykły makijaż dzienny. Pewnie dlatego, że posiadam połowę mniej kosmetyków:)

Reply

Moja Droga,
marsz do Sephora nadrabiać zaległości ;))))
(ostatnio mój ulubieniec z różowymi włosami wydał 2.500$ na zwykłe kosmetyki z drogerii…więc myślę, że ma ich więcej niż Ty, ja i nasze przyjaciółki razem wzięte :D )

Mnie najbardziej kręcą te makijaże na Halloween. To jest jednak niesamowite, co dziewczyny (i chłopaki) są w stanie wymalować sobie na twarzach! Kości, „zgniłą” skórę…czad! Za takie umiejętności czapki z głów.

Reply

Uwielbiam „posty” z tej serii :) zabieram dzis playliste na ogród! (Akurat moje mi się znudziły)

Pozdraaawiam ???

Reply

:)
Buziaki! :*

Reply

Przesłuchałam :)) playlista bardzo w moim guście , , lubie takie radosne rytmy, czasem jak się rozkręcałam to pozniej trochę za smutno i wolno :-)) ale hit to Copacabana ?????? Chce wiecej!!?

Reply

Cieszę się, że Ci się spodobała!
I tak, będzie więcej ;)

PS: Copacabana – piosenka wspomnienie, tańczyłyśmy do tego z przyjaciółkami właśnie na ogrodowych imprezach ;)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *