Odkąd pamiętam, wycieczka do Disneylandu była moim marzeniem. Kiedy miałam siedem lat sumiennie rozwiązywałam krzyżówki w magazynie „Kaczor Donald” i wysyłałam do redakcji rozwiązania mając nadzieję, że wygram podróż samolotem PanAm i odwiedzę Piotrusia Pana na Florydzie. Niestety. Rozczarowanie i żal, które czułam patrząc na zdjęcia uśmiechniętych dzieci obok Myszki Miki są nie do opisania.

Kiedy otworzyli Disneyland pod Paryżem uważałam, że to przecież tak blisko, więc rodzice muszą mnie tam zabrać. Przecież to Europa, a nie Ameryka, ten sam kontynent, a na mapie to w ogóle rzut beretem. Rodzice byli nieugięci, a ja coraz bardziej nieszczęśliwa. W końcu dorosłam, zadra w sercu została, ale i samo marzenie nieco wyblakło…

Na wiosnę oglądaliśmy z A. jakiś film. Bohaterowie byli w domu starchów, a ja powiedziałam, że tak bardzo bym chciała pójść do wesołego miasteczka z Prawdziwego Zdarzenia. Do takiego porządnego, z karuzelami, dużymi kolejkami i strasznym domem strachów. Na co A. odparł „No to pojedźmy do Disneylandu, będziemy przecież tydzień w Paryżu.” Byłam w szoku – nie przyszło mi to do głowy! Byłam tak bardzo pogodzona z losem, czyli że NigdyNieZobaczęPiotrusiaPana, że przestałam w ogóle myśleć o odwiedzeniu tego parku rozrywki.

No cóż, A. dwa razy powtarzać nie musiał, bo już sprawdzałam ceny biletów oraz dojazd z naszego paryskiego mieszkania.
W ten sposób A. spełnił moje kolejne marzenie.

MerCarrie Disneyland - czyli gdzie każda Księżniczka pojechać powinna

Na początek, jak to u mnie, nieco informacji praktycznych.

Bilety

Disneyland to dwa parki: Disneyland i Walt Disney Studios. Cena najtańszego jednodniowego biletu do dwóch parków to 74€ (w określonym czasie może być wykorzystany), ale można załapać się na rożne promocje.

Francuzi w ramach dyskryminacji obywateli innych państw wprowadzili na okres wakacji letnich bilet jednodniowy na dwa parki za 59€ – różnica między ceną regularną subtelna. Sęk tym, że bilety te przeznaczono wyłącznie dla osób mieszkających we Francji. Poza tym promocja była widoczna tylko, gdy odwiedzało się francuską wersję strony Dinsneylandu.
Promocyjne bilety były wprawdzie dostępne przez Internet, ale niestety nie udało nam się ich kupić, bo System zawsze wiedział, że go chcemy zrobić w balona. Francuskie adresy, belgijskie karty, nic nie działało… W końcu stwierdziliśmy, że nie damy im satysfakcji i kupimy bilety na miejscu. Poszliśmy do Fnac’a, obwieściliśmy, że mieszkamy w Paryżu i zarządzaliśmy biletów ze zniżką. I dostaliśmy. Zaoszczędzone 30€ wydaliśmy parę minut później w Ladurée na ciastka.

Dojazd

Prosty jak budowa młotka. Wsiadacie w RER A i wysiadacie na ostatniej stacji Marne-la-Vallée — Chessy. Dla opornych wszystkie drogowskazy mają jeszcze narysowaną Myszkę Miki. Trzeba się bardzo postarać, żeby nie trafić.

Plan Dnia

Disneyland to logistyka, dzień trzeba zaplanować od początku do końca. Do każdej atrakcji są kolejki, w których niestety przeważnie trzeba odstać swoje. Jest jednak kilka trików, które pomogą Wam nieco skrócić czas oczekiwania:

  •  Aplikacja Disneylandu na komórki. Aplikacja zawiera mapy, opisy atrakcji, wskazuje, w którym miejscu w parku przebywa aktualnie jakaś baśniowa postać. Ale co absolutnie najważniejsze, na bieżąco pokazuje ile czasu należy czekać w poszczególnych kolejkach. Niestety nie działa offline.
  •  FASTPASS Tickets. W ramach każdego biletu co dwie godziny możesz skorzystać z opcji wcześniejszego wejścia na poszczególne atrakcje. Skanujesz swój bilet w automacie, a ten wypluwa Ci bilet na daną atrakcję z informacją w jakim przedziale czasowym możesz wejść wcześniej, zamiast sterczeć w dłuuuugiej kolejce. Z FASTPASSEM czekasz 10 minut zamiast na przykład 40 lub 50.
  • SINGLE RIDER. Na część atrakcji, przeważnie na rollercoastery, można wejść jako Single Rider. Oznacza to tyle, że jeśli w wagoniku jest sześć miejsc, a zajętych jest pięć (bo wsiadła parka i matka z dwójką dzieci), to wtedy to jedno wolne miejsce zajmuje Single Rider. Fajna opcja, jeśli nie zależy Wam szczególnie na podróżowaniu z drugą osobą. Dla przykładu na Ratatouille oraz na Crush’s Coaster (na podstawie „Gdzie jest Nemo”) czekaliśmy ok 15 minut zamiast bitej godziny.

Jedzenie

Knajp i barów jest bardzo dużo. Większość to fastfoody z hamburgerami i frytkami. Reszta to regularne restauracje z normalnym jedzeniem, ale już w nienormalnych cenach. Natomiast każda knajpa jest klimatyczna. Warto do nich wejść choćby tylko po to, żeby obejrzeć wnętrza. Moimi faworytami były te w Adwentureland – kowbojskie bary, saloony. Czad.

My oczywiście zabraliśmy ze sobą kanapki, batony i owoce. Zaoszczędziliśmy w ten sposób nieco kasy, ale przede wszystkim zaoszczędziliśmy dużo czasu – stanie w kolejkach wykorzystywaliśmy na posiłki. Zastanawialiśmy się tylko, na którym rollercoasterze zwymiotujemy ;)
Aha, prawie wszystkie knajpy zamykają o 22. Jeśli planujecie zostać do 23 – do pokazu Disney Dreams (a to „must see”) – to ewentualnego hamburgera i herbatę radzę zorganizować wcześniej, a nie jak my o 22…(błagalne spojrzenie i jęk, ale my jesteśmy taaacy głodni).

Co Zobaczyć?

WSZYSTKO!!! No dobra, wszystkiego się nie da (nie w jeden dzień), a poza tym część atrakcji to rozrywka dla maluchów. Na pewno koniecznie trzeba odwiedzić wszystkie rollercoastery – życie przelatuje przed oczami, a potem nawet dość mocne turbulencje w samolocie stają się przyjemne – nie jesteście do góry nogami, jest świetnie!

Poniżej mój ranking – pierwsza dziesiątka.

Pokaz Disney Dreams – codziennie o 23:00. Sztuczne ognie, lasery, filmy i piosenki. „Mam tę moc” śpiewana przez publiczność w kilku językach (ja po polsku, dwie dziewczyny obok mnie po hiszpańsku, ktoś dalej po francusku i angielsku) – czysty obłęd. Największy koncert dałam przy piosenkach z „Króla Lwa”…”potężnym królem będę, więc ostrzegam – bój się lwa!…” :)

MerCarrie Disneyland - czyli gdzie każda Księżniczka pojechać powinna MerCarrie Disneyland - czyli gdzie każda Księżniczka pojechać powinna MerCarrie Disneyland - czyli gdzie każda Księżniczka pojechać powinna

„The Roof is on Fire!!!”

The Twilight Zone Tower of Terror – stary, nawiedzony hotel w Hollywood i przejażdżka windą. Pamiętajcie, żeby się cały czas uśmiechać!

Ratatouille: The Adventure – kino 4D, jesteś szczurkiem w kuchni i musisz uważać na miotły. Rozrywka dla maluchów, ale ja bawiłam się cudownie.

Rock ‚n’ Roller Coaster starring Aerosmith – śpiewałam cały czas. I miałam otwarte oczy od początku!

Star Tours – bo to Gwiezdne Wojny i jak zobaczyłam R2D2 myślałam, że eksploduję ze szczęścia.

MerCarrie Disneyland - czyli gdzie każda Księżniczka pojechać powinna

 Kto leci na Tatooine?

MerCarrie Disneyland - czyli gdzie każda Księżniczka pojechać powinna

Coś reperowali i C3PO był strasznie niezadowolony z R2D2. Doprawdy. No może i coś poszło z dymem, ale już bez przesady!

Indiana Jones™ and the Temple of Peril – samo oczekiwanie w kolejce to przyjemność. Tylko raz do góry nogami, więc trochę nuda ;)

MerCarrie Disneyland - czyli gdzie każda Księżniczka pojechać powinna MerCarrie Disneyland - czyli gdzie każda Księżniczka pojechać powinna MerCarrie Disneyland - czyli gdzie każda Księżniczka pojechać powinna

Space Mountain®: Mission 2 – kiedy zapakują Cię do wagonika i rozpoczną odliczanie…chcesz wysiąść, uciec, cokolwiek. Ja otworzyłam oczy dopiero w połowie i bardzo żałowałam, bo było tak ładnie! Tyle przegapiłam.

Big Thunder Mountain – znowu kolejka. Nie jesteś wprawdzie do góry nogami, ale za to wstrząśnięta i zmieszana ;)

Peter Pan Flight – znów rozrywka dla maluchów. Nic szałowego, ale jeśli pierwszą bajką, którą pamiętasz z dzieciństwa był Piotruś Pan, odstoisz w kolejce swoje i będziesz się dobrze bawić.

Parada. Na początku chciałam zrezygnować, bo uważałam, że to strata czasu. Poza tym w trakcie parady powinny być mniejsze kolejki na poszczególne atrakcje. Poszłam, obejrzałam, nie żałuję, bo zobaczyłam Piotrusia Pana i Simbę, i Pumbę, i Chip’a i Dale’a, i Olafa!!! Szaleństwo.

MerCarrie Disneyland - czyli gdzie każda Księżniczka pojechać powinna

YYY Wróżka Transwestyta pozdrawia…

MerCarrie Disneyland - czyli gdzie każda Księżniczka pojechać powinna

Kraina Lodu wyraźnie dominowała – Elsa i Anna były WSZĘDZIE

MerCarrie Disneyland - czyli gdzie każda Księżniczka pojechać powinna

PIOOOOOOTRUUUUŚ!!!!

Odwiedziliśmy oczywiście jeszcze inne atrakcje (rejs z Piratami z Karaibów, lot z Dumbo, Filiżanki u Szalonego Kapelusznika i inne), ale te wymienione powyżej absolutnie „rozwaliły system”.

MerCarrie Disneyland - czyli gdzie każda Księżniczka pojechać powinna MerCarrie Disneyland - czyli gdzie każda Księżniczka pojechać powinna MerCarrie Disneyland - czyli gdzie każda Księżniczka pojechać powinna MerCarrie Disneyland - czyli gdzie każda Księżniczka pojechać powinna

W trakcie pobytu w obu parkach byłam pod ogromnym wrażeniem organizacji i czystości. Jeśli coś się rozlało czy rozsypało – znikąd pojawiała się obsługa i sprzątała natychmiast. Wszystkie atrakcje są dopracowane w najmniejszych szczegółach (pajęczynki, pootwierane książki, nawet kurz jest tam, gdzie być powinien). Kolejki zaś są sprytnie poukrywane w budynkach, w których mieszczą się poszczególne atrakcje, więc często nie wierzysz, kiedy przy wejściu widzisz informację „czas oczekiwania 50 minut”. Myślisz wtedy – taaaa jasne. I wchodzisz. I już wiesz, że w Disneylandzie nie kłamią ;)

Czego mi brakowało? Atrakcji związanych z Małą Syrenką i Herkulesem. Zabrakło mi też czasu, bo w Teatrze można było śpiewać piosenki z „Krainy Lodu” i ja bardzo chciałam zaśpiewać z Olafem. Nie zdążyłam :(

Wycieczkę do Disneylandu polecam absolutnie każdemu.
Wydaje mi się, że jeden dzień w zupełności wystarczy, oczywiście pod warunkiem, że nie jedziecie z dziećmi. One będą wszystko opóźniać i jęczeć, że nie chcą stać w kolejce, że chcą loda, kanapkę, picie, cukierka, maskotkę, siku, usiąść i takie tam. Poza tym maluchy na wiele atrakcji nie zostaną wpuszczone z racji wzrostu (głównie rollercoastery, na których trzeba mieć powyżej 1,02-1,30 metra wzrostu). Wiem natomiast, że są dostępne duże wózki –spacerówki. Chyba wypożycza się je za darmo i z tego co widziałam, to rodzice wozili w nich zmęczone 7-9 latki… To tyle informacji dla „dzieciatych”.

MerCarrie Disneyland - czyli gdzie każda Księżniczka pojechać powinna

Na to idą ciężko zarobione pieniądze rodziców…Ja się nie zmieściłam!

MerCarrie Disneyland - czyli gdzie każda Księżniczka pojechać powinna

Ha! Zakaz selfie-sticków!

MerCarrie Disneyland - czyli gdzie każda Księżniczka pojechać powinna

Lokalne Dupy zapraszają ;)))

Do Disneylandu koniecznie trzeba zabrać dobry humor, diadem (ja swój zostawiłam w paryskim mieszkaniu i nie mogłam tego przeboleć!) i kasę na pamiątki (nie da się od tego uciec – NIE DA!). I co najważniejsze, pamiętajcie to jest park rozrywki dla dzieci. Nie możecie brać niczego na poważnie. Cynizm zostawcie przed wejściem. W przeciwnym razie zepsujecie humory sobie i innym. A poza tym, po co wydawać ponad dwie stówy na coś, co wiecie, że na pewno nie będzie się Wam podobać?

A na koniec – śpiewamy z Olafem :)

Bisous :*

You May Also Like

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *